- Potter znowu na mnie patrzy! – jęknęła Lily i oparła głowę na ręce.
- Oj przestań, to słodkie. Ugania się już za tobą od dobrych kilku lat. Gdyby ktoś mnie tak adorował nie miałabym nic przeciwko temu – rozmarzyła się Dores.
Tiara Przydziału, porozdzielała wszystkich pierwszaków do domów. Lily miała wrażenie, że najwięcej przypadło do Slytherinu. Dumbledorem jak co roku zaczął swoją przemowę:
- Bardzo miło mi powitać wszystkich nowych uczniów Hogwartu, tych starszych również – puścił oko w stronę Gryfonów. – Czeka nas kolejny rok ciężkiej pracy, oczywiście wszelkiego rodzaju zabaw także nie zabraknie! – dodał szybko widząc zawiedzione miny uczniów . Wszystkim od razu poprawiło się samopoczucie. Chyba najbardziej lily i Dores .– Wiecie? Podaruje sobie tą przemowę. Co roku jest to samo tak więc smacznego! – pstryknął palcami i na wszystkich stołach pojawiły różnego rodzaju potrawy. Pieczone ziemniaczki, puddingi, pieczenie jagnięce i wszelakiej maści sosy oraz soki dyniowe.
Przyjaciółki po przywitaniu się ze wszystkimi znajomymi udały się prosto do dormitorium dla dziewcząt i zaczęły wypakowywać rzeczy z kufrów.
- Piąta klasa przed nami. Jeszcze twie i koniec. Nie chcę Chcę opuszczać Hogwartu. Jak tu pędzie pez nas busto .– Lily zakręciła się łezka w oku.
- Najlepsze trzy lata w tej szkole! – pocieszała ją Julia. – Nie wliczając egzaminów oczywiście. Podoba ci się sukienka? – zmieniła od razu temat.
- Jest śliczna. Skąd ją masz? – spytała Lily zabierając sukienkę i przymierzając ją.
- Nie uwierzysz, należy do mojej mamy, aż niemożliwe, że jest na mnie dobra... Sądzisz, że nada na Bal Bożonarodzeniowy?
- Oczywiście! Ten kolor jest cudowny, pasuje mi do włosów.
- Już tak się z nią nie zaprzyjaźniaj – Julia poskładała ją i powiesiła na wieszak do szafy.
- A twoja? W tym roku w czym się wybierzesz na bal?
- Ja? Ja jeszcze nie wiem ,ale pędzie do seksi .A pamiędasz jak na tamtym roku zaprosił mnie Potter do tańca i nie dał mi szansy odmówić. – Obydwie przyjaciółki zaczęły po chwili razem się z tego śmiać.
- Gdyby Remus mnie poprosił do tańca… – dziewczyna zaczerwieniła się.
- Remus? Ten Remus? Remus Lupin?! Jeden z kumpli Jamesa?! – Lily wybałuszyła oczy i z niedowierzaniem patrzyła na Julię.
- No… Tak. To źle? – zapytała.
- Oczywiście, że nie! Osobiście do Remusa nic nie mam. On jest w porządku, taki romantyk z niego i jeszcze mądry, pasujecie do siebie. Tylko zszokowałaś mnie tym. Ale powiedz od kiedy?
- W sumie to już rok temu coś do niego czułam… - wyznała. Lily obdarzyła ją ciepłym uśmiechem.
Nagle do dormitorium wpadła cała rozczochrana Ali . Szata spadała jej z ramienia a jedna z podkolanówek bardzo nisko się osunęła.
- Cześć dziewczyny! – Przywitała się dziarsko Al.
- Co się stało, że masz takie cudo na głowie? - zapytała Dores bacznie obserwując współlokatorkę.
Dziewczyna poszła szybko do łazienki i spojrzało w lustro. Zrobiła tylko krzywą minę, gdy spojrzała na włosy. Próbowała ułożyć z powrotem niesforne kosmyki do ładu, po czym odpowiedziała na pytanie:
- Ścigałam się z Syriuszem. No rozumiecie…kto pierwszy weźmie plan zajęć od McGonagall. - okazałam się szybsza.
-Syriuszem? No i dobrze, że wygrałaś. Już mamy normalny plan zajęć? Nie mogą nam odpuścić chociaż tego jednego dnia? – mruknęła niezadowolona Ruda .
-Nigdy nie dają nam wolnego. No oprócz sobót i niedziel. A poza tym lubisz się uczyć więc co narzekasz? – Agnes wychyliła głowę z łazienki, spojrzała na nią z uśmieszkiem.
- Raczej na kogo narzekam. A poza dym kiedy będziemy pić .......... ?
- Dobra, dobra nie kończ! – wtrąciła Dores .
- Potter – powiedziały chórkiem. Do końca wieczora opowiadały sobie co robiły na wakacjach, gdzie były, z kim. Dziewczęta z wielkim zainteresowaniem słuchały jak Lily opowiadała o mugolskim telefonie i jak się z nim posługuje.
Śmiały się z przygód Ali i cały czas zajadały się słodyczami z Miodowego Królestwa.
Ciepłe promienie słoneczne wpadły do pokoju przez zakurzoną szybę. Lily jako pierwsza obudziła się. Odsunęła kotary swojego łóżka, nie chcąc nikogo obudzić, było jeszcze bardzo wcześnie. Spostrzegła przy drzwiach szarą kopertę z napisem „OTWÓRZ”. Nie była pewna czy rozsądnym rozwiązaniem będzie otworzenie jej, mimo to zaryzykowała. Delikatnie rozerwała kopertę, co okazało się wielkim błędem. List sam wyrwał się jej się z rąk i wypuszczał fioletowy dym .Dziewczyna przestraszyła się na początku, lecz zapach był bardzo łagodny,kwiatowy, czuła, że ją hipnotyzuje. Trwało to chwilę, gdy nagle koperta wybuchnęła z hukiem i całe dormitorium pokryła warstewką fioletowego proszku.
- Co się stało? O mało zawału nie dostałam… I dlaczego wyglądam jak jagódka? – Zmartwiła się Dores . Ali ryknęła śmiechem widząc przerażenie w oczach przyjaciółki.
- Potter, ZGINIESZ! – krzyknęła Lily, która gotowała się ze złości.
- A miał być taki piękny dzień… - dorzuciła Dores , otrzepując się z proszku.
- I zobaczysz, będzie! Chłopaki dostaną nauczkę za to co zrobili i wszystko będzie pięknie, śmiesznie, fajnie. Lil, więcej optymizmu, zaraz się umyjemy z tego proszku i po sprawie. Trzeba teraz wymyślić jakaś zemstę – pocieszała Ali Lily i uśmiechnęła się szyderczo na myśl o o tym.
******************
- W tym roku nie będziecie przynosić na moje lekcje swoich zwierząt. Żadnych żab, kotów, szczurów itp. Będziecie za to dostawać kruki. Nie wiem czy wiecie, ale kruki to najbardziej posłuszne stworzenia człowiekowi.Oczywiście jeżeli potraktuje je się zaklęciem indipendo. To zaklęcie nie jest łatwe. Trzeba dobrze skupić się na tym co mówimy i wypowiedzieć czar akcentując na literę „e”. Indip-e-ndo! - Powiedziała łagodnie ale stanowczo profesor McGonagall i dotknęła końcem różki boku ptaka. Ten po chwili wystawił język i zaczął wesoło machać ogonem – zupełnie jak pies. – Teraz wasza kolej. Proszę pojedynczo podchodzić do mojego biurka i brać jednego kruka.
- Lekcje z Puchonami nie są takie złe. Wręcz przeciwnie, są wspaniałe. Spójrzcie tylko na Oliviera… Czyż on nie jest słodki. – Lily obróciła się w stronę chłopaka i patrzyła na niego przez chwilę maślanymi oczami. Miał krótkie czekoladowe włosy i piwne oczy.Grał w Quidditcha jako jeden z pałkarzy. Rok temu Evans chodziła na wszystkie mecze z Puchonami, nie chciała opuścić żadnego. Niestety najgorsze było to, że Olivier miał już dziewczynę, była rok młodsza od niego, czyli w wieku Lily i należała do tego samego domu - Hufflepuffu.
- Przecież masz Jamesa. – powiedziała Dores jakby było to oczywiste.
- Co proszę? – Zapytała rozbawiona Lily.-Za to co zrobił dzisiaj ?
- I tak będziecie razem, to się czuję.
- Usłyszałem słowo James. Wołałyście mnie może? – Potter ze swoim szarmanckim uśmiechem spojrzał na „jego” rudowłosą piękność.
- Nie. – Odwarknęła krótko, była zła za to co zrobi dzisiaj rano.
Usiadł na swoje miejsce trochę zawiedziony, spodziewał się innej reakcji.
- Coś nie wychodzi mi z tym krukiem. – Rzekł załamany Peter.
- Poczekaj pomogę Ci. – Powiedzieli równocześnie Dores i Remus. Remus nachylał się nad sąsiadem z ławki, a Dores odwróciła się do niego(Huncwoci siedzieli ławkę za dziewczynami). Obydwoje zalali się rumieńcem.
- No dobrze Remus… Ty mu wytłumacz ja pomogę Ali. – Siedziała przodem do tablicy i czuła, że ma motyle w brzuchu.
-Ale nie trz… Ała! - I dostała od Lily w ramię, która wysłała jej porozumiewawcze spojrzenie. – Dobra dobra, kapuje.
- Bardzo dobrze, ładnie. Tommy, dlaczego twój kruk ma, raz,dwa, trzy… 6 dziobów? Poćwicz nad wymową. Panna Evans, Settled, Currant dobrze,bez zastrzeżeń. O, panie Black widzę, że twój kruk jest wyjątkowo… oryginalny.– McGonagall szukała w myślach odpowiedniego słowa to tego „czegoś”. – Poza tym, że ma jedno oko, 3 nogi i zmienia kolory jak kameleon to wszystko jest dobrze. – Powiedziała poirytowana. – Czy ty chociaż uważałeś co ja mówiłam?
- O-oczywiście pani profesor.
- To proszę powtórzyć zaklęcie.
- I… Imarios? – Rzekł, niepewnie się uśmiechając.
- Odejmuję 3 punkty Gryfindorrowi. Ah, Zaraz nie mam z czego odejmować punktów. Więc w takim razie +5 punktów dla Hufflepuff. Koniec lekcji,proszę się rozejść.
- Nareszcie obiad, umieram już z głodu! – Peter od razu rzucił się na jedzenie.
- Ty tak się nie śpiesz, i nie jedz zbyt dużo bo gruby będziesz. – Powiedział Remus nakładając sobie kilka zielonych fasolek.
- I kto tutaj ma wilczy apetyt? – Wtrącił James. Wszyscy ryknęli śmiechem.
- Z czego oni się tak śmieją? Czekajcie zapytam. – Ali szła szybkim krokiem w stronę chłopaków.
- Idziemy do nich? – Lily wskazała niechętnie na stolik Huncwotów. Była nadal na nich zła .
- Yhy… - Nieśmiało odpowiedziała Dores.
Al wcisnęła się pomiędzy Syriusza i Lupina. Obok nich siedział również Potter. Naprzeciwko, z brzegu była Lily, następnie Dores i mały Peter.
-Chłopaki kiedy zrobimy pierwszą imprę ?-zapytała Ali
-Dobrze że zapytałaś myślałem może żeby zrobić ją u nas w dormitorium w jeszcze jutro co? - powiedział James i w między czasie patrzył na Lilke .
-Spoko - powiedzieli razem .
Po skończonym obiedzie czekały na nich 2 lekcje. Eliksiry ze Ślizgonami i zielarstwo.
Podczas zielarstwa z profesor Sprout przesadzali Limuksy, małe bardzo śliskie roślinki, z których na następnej lekcji mieli wytwarzać żel na ugryzienia komarów.
- Czyż nie wspaniała dziś pogoda? – Dores rozłożyła się na trawie przed jeziorkiem i pogrążyła się w marzeniach, ostatnimi czasy robiła to bardzo często.
- Macie może ochotę na biszkopty? Mam je chyba w torbie,jeśli je spakowałam. O! No i proszę znalazłam. – Ali siłowała się teraz żeby je otworzyć, niestety była tak niezdarna, że wszystko wysypała. Tylko kilka ciastek zostało w pudełku. Wstała i zaczęła się otrzepywać z okruchów.Dokładnie w tym momencie podbiegł Syriusz razem z James i wyrwali jej biszkopty.
- Wielkie dzięki lalka! – krzyczał Syriusz , obydwoje skierowali się na stadion Quidditcha.
- Za tą „lalkę” masz w zęby! – Ali pognała za nimi.
- Czy ty również sądzisz, że ona czuje miętę do Syriusza? –zapytała Dores oglądając całą tą sytuację.
- Bardzo możliwe. Znając ją, nie będzie się chciała do tego przyznać. Nie musi, my wiemy swoje. – Dziewczyny puściły do siebie oko.
-No dobra, a teraz na serio, jaką niespodziankę robimy chłopakom?
- Wiesz, pomyślałam sobie, że jak tak bardzo lubią ciastka to może dostaną jedno dzisiaj. – Uśmiech nie spływał z twarzy Julii.
- Genialne! A ja dorzucę tam jeszcze taki składni… - Urwała na chwilę.
- Hej dziewczyny a kogo wy tak obgadujecie? – Podszedł do nich Lupin.
- My obgadujemy? No daj ty spokój. I dostał sztrurchańca w ramię. – Od Lily.
- Oj dobra, dobra tylko żartowałem. Wiecie może gdzie się reszta podziała?
- No właśnie już są. – Julia wskazała na nich palcem.
- Niestety, pożarli wszystkie biszkopty. Uratowałam tylko ten kawałeczek. – Pokazała dziewczynom ciastko wielkości orzecha laskowego.Znowu miała potargane włosy.
- Uff… Nie powiem zmęczyłem się tym bieganiem. Ali, masz dobrą formę. - Syriusz złapał się za kolana, żeby odetchnąć.
- No ba! Nie bez powodu jest w mojej drużynie! – James objął ją ramieniem. – Drodzy państwo może teraz zagramy sobie w karty ale trochę na innych zasadach.
- Na pewno nie na rozbieranego! – Wtrąciła szybko Lily i założyła ręce na krzyż.
- Oczywiście, że nie! Nie chciałbym zobaczyć gołego Petera.– Powiedział James.
- Że niby przegram tak?! No dobra rozdawajcie już!– Peter był już gotowy do gry.
- Ten kto przegra zostanie wrzucony do jeziora. Pasi? –Dodał jeszcze Potter.
- Oczywiście i jestem pewna, że będziesz to ty. – Dogryzła mu Lil.
- No zobaczymy.
No i James miał rację. Razem z Remusem wrzucili po kolei Petera, Dores i na koniec samego Syriusza. 4 partii nie zdążyli rozdać bo,zrobiło się ciemno i Filch zaganiał wszystkich do dormitoriów.
Lilka i James
Blog opowiada o miłość i przyjaźń :D i nie tylko :) Zapraszam gorąco :DD
Impra była super !!!
Impra była super !!!
niedziela, 20 listopada 2011
Zapoznanie
Siema :)
Więc ma na imię Lilyanne Evans ale mówią na mnie : "Lily" , "Lilka" , "Ruda" albo jak Potter "Evans".
Mam 15 lat oraz chodzie do 5 kl.w szkole magii w Hogwarcie .
Moimi przyjaciółmi są : Dores , Ali oraz Huncwoci "szkolni rozrabiacy i włamywacze serc " .
Bardzo lubię palić oraz pić nie wiem dlaczego :) oraz lubię impry .
To chyba tyle o mnie ? A jak nie do to wiecie się w opowiadaniach :D
Miłego czytania :) i zapraszam !
Subskrybuj:
Posty (Atom)
